Przez ostatnią dekadę miliony europejskich konsumentów zamawiały towary z Chin, korzystając z mechanizmu, który choć całkowicie legalny, był powszechnie uznawany za źródło poważnych zakłóceń na rynku. Do tej pory paczki o wartości poniżej 150 euro, zamawiane spoza państw członkowskich Unii Europejskiej, były całkowicie zwolnione z opłat celnych. Zwolnienie to miało pierwotnie uzasadnienie administracyjne: obsługa celna każdej drobnej przesyłki generowała koszty nieproporcjonalne do wartości towaru, a skala handlu transgranicznego była marginalna. Rzeczywistość zmieniła się jednak diametralnie.
Według danych Komisji Europejskiej w 2024 roku do UE trafiło około 4,6 miliarda takich przesyłek o wartości poniżej 150 euro, niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej i trzy razy więcej niż w 2022 roku. Skala zjawiska uczyniła istniejące zwolnienie celne czymś więcej niż tylko uproszczeniem administracyjnym. Stało się ono de facto instrumentem strukturalnej przewagi konkurencyjnej dla platform spoza UE. Komisja Europejska wprost wskazuje na nadużycia jako powód zmian: zwolnienie celne było wykorzystywane do zaniżania wartości przesyłek i sztucznego dzielenia zamówień na mniejsze paczki, tak aby każda mieściła się w limicie 150 euro. Nieprawidłowości podatkowo-celne i niepłacenie przez platformy spoza UE podatku VAT powodują w skali Unii roczne straty szacowane na 3,8 miliarda euro. Reakcja legislacyjna była zatem kwestią czasu.
W Dzienniku Urzędowym UE opublikowano rozporządzenie Rady 2026/382, które od 1 lipca 2026 roku likwiduje zwolnienie celne dla przesyłek o wartości do 150 euro. Nowe przepisy wprowadzają cło w wysokości 3 euro za każdą pozycję w przesyłce, której łączna wartość nie przekracza tego progu. Mechanizm naliczania opłaty wymaga przy tym uważnej lektury, bo różni się od intuicyjnego rozumienia pojęcia „opłata za paczkę”. Opłata jest pobierana od każdej pozycji taryfowej
w zgłoszeniu celnym. Jeśli kilka produktów z przesyłki mieści się w tej samej grupie taryfowej, na przykład trzy damskie koszulki różniące się kolorem i rozmiarem, całość opłaty wynosi 3 euro. Za produkty z różnymi kodami taryfowymi w tej samej przesyłce cło pobierane jest od każdej kategorii oddzielnie. Oznacza to, że konsument zamawiający jednocześnie koszulkę, parę skarpet i etui na telefon zapłaci trzy razy po 3 euro, łącznie 9 euro, czyli przy aktualnym kursie około 40 złotych, niezależnie od tego, czy łączna wartość przesyłki wynosi 15 czy 145 euro. Przy tanich i małych zakupach może okazać się, że cło będzie wyższe niż sama wartość przesyłki. Przepisy mają charakter tymczasowy: opłata ma obowiązywać od lipca 2026 roku do lipca 2028 roku, do momentu uchwalenia stałych przepisów. Nowe cło nie zastępuje przy tym podatku VAT, który rozliczany jest osobno.
W okresie od jesieni 2024 do jesieni 2025 roku giganci tacy jak Temu, Shein czy AliExpress wygenerowali w Polsce obroty na poziomie 11,6 miliarda złotych, co przełożyło się na około 100 milionów paczek rocznie. Statystycznie każdy Polak zamówił w ten sposób trzy przesyłki,
a przeciętna wartość koszyka zakupowego wynosiła zaledwie 120 złotych. Dane za 2025 rok potwierdziły popularność tych platform: według wstępnych szacunków ponad 80 procent polskich internautów w ubiegłym roku odwiedziło przynajmniej jedną z nich. Przy tak masowej skali zakupów nowe cło przełoży się na realne i odczuwalne obciążenie budżetów domowych. Konsument, który do tej pory zamawiał kilka drobnych rzeczy miesięcznie, akcesoria do telefonu, ubrania czy artykuły do domu, może stanąć przed sytuacją, w której dodatkowy koszt celny przekroczy oszczędności wynikające z niższej ceny produktu. Od 1 listopada 2026 roku dojdzie unijna opłata manipulacyjna, więc małe paczki z Azji będą jeszcze droższe. Docelowo, wraz z uruchomieniem unijnego systemu danych celnych, próg 150 euro ma zniknąć całkowicie, a cło będzie pobierane według standardowych stawek już od pierwszego euro wartości towaru. Obecna zmiana to zatem pierwszy etap szerszej reformy unijnego systemu celnego, nie zaś jej finał.
Dla wielu konsumentów zmiana będzie odczuwalna nie tylko finansowo, lecz także proceduralnie, i tu pojawiają się pytania, które warto zadać zawczasu. Nowe regulacje dotyczą wszystkich przesyłek z państw trzecich, niezależnie od tego, czy podatek VAT został pobrany przez platformę sprzedażową w ramach procedury IOSS. Obowiązek celny powstaje w związku z przywozem towaru na obszar celny UE, a sposób poboru należności od konsumenta zależy od modelu sprzedaży stosowanego przez sprzedawcę lub platformę handlową. W niektórych przypadkach należności mogą zostać pobrane już na etapie zakupu, natomiast w innych będą pobierane przez operatora pocztowego lub przewoźnika przed doręczeniem albo przy doręczeniu przesyłki. Konsument może też zostać poproszony o okazanie faktury lub paragonu potwierdzającego wartość i charakter towaru. Odmowa zapłaty cła ma przy tym poważną konsekwencję: przesyłka zostanie zwrócona nadawcy.
Warto wiedzieć, że produkty o wartości do 45 euro wysyłane między osobami prywatnymi nadal będą korzystały z obowiązujących zwolnień celnych i podatkowych. Jeżeli platforma naliczyła cło niezgodnie z rzeczywistą zawartością przesyłki, pobrała opłatę podwójnie lub odmówiła zwrotu w przypadku nieodebranej paczki, konsument ma podstawy do dochodzenia swoich praw. W takich sytuacjach warto dysponować kompletną dokumentacją zamówienia: potwierdzeniem zakupu, specyfikacją zawartości paczki i dowodem uiszczonej opłaty.
Nowe przepisy celne mają szerszy kontekst niż tylko uszczelnienie poboru należności. Unia Europejska argumentuje, że obecny system sprzyja nieuczciwej konkurencji wobec przedsiębiorców działających na wspólnym rynku. Europejscy sprzedawcy od lat zwracali uwagę na nierówne warunki konkurencji, a problem dotyczy też zalewania rynku słabej jakości produktami, które generują znaczne ilości odpadów. Wiele produktów sprowadzanych spoza UE nie spełnia europejskich norm jakości i bezpieczeństwa. Z perspektywy prawa ochrony konsumentów reforma idzie zatem w kierunku, który długoterminowo może być korzystny dla kupujących, nawet jeśli krótkoterminowo oznacza wyższe ceny. Poza brakiem transparentności celnej problemem były też fałszywe promocje i nieprawdziwe opinie, które stanowią model działania tych platform, co potwierdzają postępowania prowadzone na polskim gruncie m.in. przez UOKiK, a na poziomie unijnym przez Komisję Europejską. Konsumenci, którzy w przeszłości nabywali produkty niespełniające norm bezpieczeństwa lub padli ofiarą nieuczciwych praktyk handlowych ze strony azjatyckich platform, mają prawo dochodzić roszczeń odszkodowawczych niezależnie od wprowadzanych zmian celnych.
Nowe regulacje nie zamykają drogi do dochodzenia tych roszczeń, a rosnąca aktywność organów regulacyjnych tworzy coraz lepsze warunki do ich skutecznego egzekwowania. Warto zatem znać swoje prawa, gdyż Konsument, który rozumie swoje prawa i wie, jak z nich korzystać, jest w znacznie lepszej pozycji niż ten, który przyjmuje niekorzystne warunki handlowe bez sprzeciwu.